Zaloguj się Załóż konto Zaloguj poprzez Facebooka
 »  eBielsko.pl  »  Wydarzenia  »  Informacje z miasta  »  Felietony
Wspaniała "Bielska Idylla"
Marcin 2012.08.20 | Bielsko-Biała
Wspaniała "Bielska Idylla"

Bielsko-Biała -  dla niektórych z nas już sama nazwa napawa dumą. Ot nie za duże, nie za małe, byłe miasto wojewódzkie idealne wręcz do realizacji zarówno celów mieszkaniowych, rodzinnych czy biznesowych. Samo miasto nad wyraz spokojne i poukładane,  doskonale zorganizowane i z zewnątrz wręcz idealne.

Z punktu widzenia turysty wszystko tutaj jest w należytym porządku. Funkcjonuje taka a nie inna baza hotelowa, gastronomiczna jak i handlowa. Dość dobrze rozbudowana sieć informacji turystycznej czy komunikacyjnej, coraz lepiej wyglądające ścisłe centrum miasta, wiele obiektów związanych z szeroko rozumianą kulturą i sztuką, jak również wiele ośrodków sportowych i edukacyjnych.

Jednak czy naprawdę tak wysublimowany obraz zewnętrzny kryje wewnątrz  równie wyraźną harmonię i spokój ? Czy tak naprawdę my mieszkańcy zastanawiamy się nad tym ? Czy zdajemy sobie sprawę z otaczającej nas iluzji „świętego spokoju” jej zakresu czy skali ?

W naszym mieście, drodzy mieszkańcy istnieje naprawdę niezliczona ilość sprzeczności i konfliktów, które nawet nasze ukochane lokalne bielskie media, czasem pomijają w swoich relacjach, gdyż może to kolidować z głównym przekazem „sielankowej bielskiej idylli”.  Ktoś może śmiało powiedzieć: „Mam gdzieś wewnętrzne tarcia i naciski, mnie one nie dotyczą” i będzie w tym trochę racji. Po co bowiem w prozie dnia codziennego zaprzątać sobie głowę tym czy innym sporem „na górze”.

Czasem jednak zamiast marnować czas na bezproduktywne przeglądanie aktywności znajomych na naszej klasie czy facebook’u, warto zainteresować się sprawami, które w sposób bezpośredni dotyczą nas samych. Wszystko co od tej pory napiszę, stanowi jedynie moje własne przemyślenia na podstawie informacji publicznie dostępnych. Nie moim celem jest oczernianie kogokolwiek, a jedynie wskazanie w formie groteski „moich przemyśleń” okraszonych bardzo delikatnym komentarzem. Po co taka zapowiedź ? Cóż,  nie za takie sprawy brat brata pozywał do sądu z uwagi na insynuacje dotyczące jego dobrego imienia – ot cena pozornego bielskiego spokoju, która nie dotyczy pozwów cywilnych.

W owym felietonie pragnę skierować Waszą uwagę na pewną fundację, zawiązaną jeszcze w latach 90 ubiegłego wieku, której celem jest promocja naszego miasta.  Fundacja owej promocji Bielska, bardzo się stara by nasze miasto promować i dlatego jeszcze w owych latach 90 z Naszym Wspaniałym Urzędem Miasta sfinalizowała umowę dzierżawy różnych terenów miejskich, oczywiście celem owej promocji, w tym terenów związanych z przystankami naszego lokalnego przewoźnika czyli MZK.

Owa fundacja, oczywiście z własnych środków, na terenach przystanków zbudowała wiaty przystankowe dla Nas mieszkańców. Od tego momentu zamiast stać przy kawałku stalowej rury z rozkładem, wspawanej w starą felgę, mogliśmy my mieszkańcy oczekiwać na autobus MZK pod wspaniałą wiatą… i z dumą wpatrywać się z w reklamę wkomponowaną w owy dar fundacji dla miasta i mieszkańców.  Przez lata fundacja na którą chciałbym zwrócić Waszą uwagę, opiekowała się owymi wiatami, ale też prowadziła działalność reklamową za ich pośrednictwem. Tak szczerze powiedziawszy to nie wiem dlaczego nagle Urząd Miasta, zaczął mieć z tym problem, i dziwne że zbiegło się to ze zmianami na najwyższych stanowiskach urzędu. Przecież jest jasnym, że fundacja biorąc na siebie oczywisty trud opisanej wyżej działalności, zdjęła z urzędu ten przykry obowiązek, zarządzania tym „trudnym” terenem. 

Widząc tabor Bielskiego MZK, oklejony od stóp do głów różnego rodzaju, nikomu nie potrzebnych naklejek, krzyczących „kup mnie”, „wybierz mnie”, też się zastanawiam – po co to komu.  Przecież wszystko jest tak pięknie, autobusy nowe, bilety „na moją kieszeń”, w autobusach czysto i schludnie. Tyle tylko, że wewnątrz MZK, już dawno pojawił się problem finansowy.  Koszty przedsiębiorstwa rosną a są nie małe. Ktoś musi utrzymać tabor, tankować, wymieniać opony, naprawiać, ubezpieczać, płacić kierowcom itp. Itd. Wpływy z reklam na autobusach nie rekompensują choćby podwyżek VATu, rosnących  cen Paliw czy podwyżek dla kierowców (a to przecież dość odpowiedzialna praca). Gdyby MZK mógł czerpać zyski z reklam na przystankach, być może ceny biletów były by niższe, a tymczasem istnieje ryzyko, że wszyscy dopłacimy do interesu MZK, bo albo podniesiona zostanie cena biletu albo Miasto zwiększy dotację.

Problem z wydzierżawionymi prawie 20 lat temu  terenami przez fundację, pojawił się wówczas gdy tzw. „kioski ruchu” zmieniły właściciela. Okazało się że nowy właściciel chciał podnieść  czynsze dla najemców, którzy również korzystali z możliwości umieszczania na nich reklam. Okazało się też, że część z tych kiosków stoi na terenach dzierżawionych przez fundację….

Miasto w końcu uparło się by tereny od fundacji odzyskać. I tu również pojawił się problem który skończył się w sądzie. Co prawda I Instancja nakazała zwrot terenów przez fundację, ale przecież jest jeszcze II instancja, sąd najwyższy, kasacja itp. Itd. 

Ceny biletów wzrosły w tym roku, wiaty jak stały tak stoją. Ów mały wycinek „tarć na górze” ma Wam drodzy czytelnicy jedynie zakreślić problem lub Was nim zainteresować. Oczywiście oficjalne stanowisko moje jako autora jest jednoznaczne, oczywiste i nie budzące wątpliwości: fundacja należycie promuje miasto, a urząd nim doskonale zarządza, ale akurat w tym wypadku powstałe przy tej wspaniałej promocjo-zarządczości  koszty, poniosą klienci MZK.

Oczywistym jest że Fundacja również ma koszty które ponosić musi, realizując trud promocji naszej wspaniałej „lokalnej ojczyzny”. Najbardziej zainteresowała mnie wersja internetowa owej fundacji, w której to widzimy wspaniałe zdjęcia z tzw. Eventów, tj. działań promocyjnych np. w Gdańsku. Na przecudnie szarym tle nieba (nie, nie niebieskim), stoi człowiek, możliwe że działacz, dzierżąc w ręku pionowy baner reklamowy na którym ciężko dostrzec choćby nazwę miasta. Trochę to wygląda jakby ów działacz, wyskoczył z samochodu i ku zdziwieniu przechodniów z sobie tylko znaną gracją rozwinął ów kawałek „szmaty” o rozmiarach 2x1m, a drugi w ciągu dosłownie 30 sekund, nie opuszczając pojazdu, wykonał zdjęcie w jakości HD swojego telefonu komórkowego.  I tak z kunsztem i gracją, mamy event, promocje, a nawet bardzo ciekawą pamiątkę. Oczywiście celowo pominąłem sprawy oczywiste, iż powyższe to daleko idące uproszczenia. Przecież trzeba taki event zorganizować, przemyśleć, zaplanować, ustalić strategię… no ale ciężki trud promocji miasta, ktoś przecież musi wykonać.

Na zakończenie tego felietonu, bądź co bądź napisanego w charakterze groteski, polecam Wam drodzy czytelnicy sprawdzenie kto, jeszcze w maju 2010 roku, jako zastępca prezydenta naszego wspaniałego miasta podpisywał się na oficjalnych dokumentach, związanych choćby z wynikami przetargów publicznych.  Warto sprawdzić choćby wynik przetargu z 13.Maja.2010 roku w którym to pewna firma informatyczna, której to dyrektor handlowy zasiada w radzie programowej fundacji , wygrywa przetarg publiczny urzędu miasta, a na decyzji podpisany jest nie kto inny a członek rady owej fundacji. Przypadek? Pewnie tak, gdyż ja osobiście wątpię w jakąkolwiek stronniczość czy działania niezgodne z prawem. Powiem więcej, jestem o całkowitym „lege artis” najzwyczajniej w świecie głęboko przekonany i nikt mi nie wmówi że jest inaczej. Jeśli ktoś inaczej odebrał ninejszye felieton, to z góry uprzedzam iż nie taka była moja intencja, zamysł i zamiar.

Kończąc już ten dramat, zachęcam Was drodzy bielszczanie, żeby czasem głębiej przyjrzeć się „kociołkowi” wewnątrz lub „na górze”. Informacje te są bowiem całkowicie jawne i publiczne, a świadomość ich istnienia może skłonić Was samych, nie tylko to głębszych przemyśleń, ale może do realnych decyzji w kolejnych wyborach samorządowych.


Komentarze  Komentarze (wszystkich: 0)
 [komentuj] 
  Dodaj komentarz
Brak komentarzy
Autor publikacji  Autor publikacji 
Użytkownik:Marcin
Marcin
Z Nami: 2351 dni
Status: Administrator
Publikacji: 174

Komentarze  Zobacz także 

2011 © mydot.pl       Od Redakcji       O Portalu       Regulamin       Kontakt